W niedzielę - 7 grudnia wspólnota parafialna w Pcimiu przeżywała uroczystość odpustową ku czci swojego patrona - św. Mikołaja biskupa.
Z tej racji o godz. 11.30 została odprawiona uroczysta Suma odpustowa.
Kazanie wygłoszone podczas odpustu w Pcimiu
Z sentymentem staję dzisiaj ponownie w tym miejscu dziękując Panu Bogu i ks. Proboszczowi, że mogę się z wami dzielić słowem Bożym w tym szczególnym dniu, kiedy razem czcimy patrona tej parafialnej wspólnoty – św. Mikołaja biskupa.
Ta uroczystość odpustowa wpisuje się w drugą niedzielę adwentu – wyjątkowego czasu, kiedy zwłaszcza przez uczestnictwo w roratach przygotowujemy swoje serca na przyjście Pana.
zdjęcia: Justyna Zięba
Chrystus po raz pierwszy przyszedł do człowieka w Betlejem. Pamiątkę tego wydarzenia będziemy przeżywać za 2 tygodnie. To do dobrego przygotowania do tego przyjścia nawoływał bezpośrednio wspominany w dzisiejszej Ewangelii św. Jan Chrzciciel. Ale przesłanie Jana jest na tyle silne i uniwersalne, że możemy je odnosić do kolejnych przyjść Chrystusa Pana…
A drugie Jego przyjście ma miejsce tu. To jest aktualnie sprawowana tu i na tysiącach ołtarzy świata święta Eucharystia. Bowiem to właśnie tu i teraz w żywym słowie Bożym i za chwilę również w Eucharystycznym chlebie jest obecny On sam – Jezus Chrystus – nasz Pan.
Ostatnie Jego przyjście będzie miało miejsce na końcu czasów. Ale trzeba powiedzieć, że każdy, kto jest dziś przygotowany do Eucharystii – do przyjęcia Komunii św., ten jest również przygotowany również i do tego ostatniego spotkania z Panem.
Aby te spotkania z Panem były dla nas jak najbardziej piękne i owocne, Pan Bóg przez swoje słowo daje nam nieustannie pewne wskazówki. I takie również słyszeliśmy dzisiaj. Pozwólcie, że krótko zwrócę uwagę na dwie, które dzisiaj mocno wybrzmiały w czytaniach.
W I czytaniu słyszeliśmy słowa, że Bóg „nie będzie sądził z pozorów ani wyrokował według pogłosek; raczej rozsądzi biednych sprawiedliwie i pokornym w kraju wyda słuszny wyrok” – czyli przed Panem Bogiem nie da się grać, ani udawać… Tu na świecie możemy przed ludźmi grać różne role, udawać raz takich, za chwilę innych, ustawiać się w zależności od potrzeby, czy sytuacji, czy przebarwiać się jak przysłowiowe kameleony… Bóg nie będzie sądził z pozorów, ani pogłosek… czyli z tego jak ludzie nas widzą i co gadają… Bóg nas zna – rzeczywiście zna i widzi takich, jakimi naprawdę w głębi serca jesteśmy!
W II czytaniu św. Paweł zachęca, „abyśmy dzięki cierpliwości i pociesze, jaką niosą Pisma, podtrzymywali nadzieję”. Przeżywamy Rok Jubileuszowy jako PIELGRZYMI NADZIEI. Już niebawem w niedzielę po Świętach ten rok się zakończy. Nie wiadomo, czy doczekamy kolejnego Jubileuszu za 25 lat. Warto się spytać, jak przeżywamy ten rok, czy korzystamy z łask odpustów, dzięki którym możemy już tu na ziemi rozbudzać nadzieję na niebo, na wieczne zbawienie i szczęście. Czy wiążę odpust z darowaniem przez Boga win, a więc pragnę czystości serca, korzystam ze spowiedzi i daru Komunii św., czy też wystarcza mi tylko to powierzchowna barwna otoczka w postaci kramów z cukierkami i chińszczyzną… Nie mówię, że jest rzeczą złą kupienie odpustowego cukierka, czy jakiegoś gadżetu, ale gdzie stawiam swoje priorytety…
Bracia i Siostry,
- życie Ewangelią to codzienne dokonywanie wyborów… w oparciu o Ewangelię
- życie Ewangelią to realizacja wskazówek zawartych w słowie Bożym na różnych płaszczyznach naszej codzienności…
Bardzo lubię sformułowanie z V modlitwy Eucharystycznej w wersji B odmawianej czasem podczas Mszy św. w okresie zwykłym, gdzie kapłan się modli, abyśmy „umieli rozpoznawać znaki czasu…”
Rzeczywistość świata co chwilę się zmienia i trzeba się w tej zmiennej rzeczywistości umieć odnaleźć jako chrześcijanin, jako człowiek wiary i uczeń Chrystusa;
- św. Mikołaj rozpoznając znaki czasu czynił dobro, umiał się podzielić i bezinteresownie pomóc biedniejszym i słabszym, chciał, aby każdy mógł zachować godność – w takim geście widzimy go przedstawionego również i na obrazie w tym ołtarzu u góry… z trzema kulami w rękach, które miał dyskretnie wręczyć ubogim siostrom, by miały na wiano i mogły wyjść za mąż.
- drugim przykładem może być nowy błogosławiony - kapłan Michał Rapacz z bliskiego wam tutaj Tenczyna należącego do ówczesnej parafii w Lubniu – u którego grobu obecnie posługuję w Płokach. On rozpoznając znaki czasu wytrwale pracował duszpastersko nie ulegając presji okupanta – mimo iż w czasie wojny w całej okolicy na polecenie lokalnego gubernatora wszędzie zostały powieszane faszystowskie flagi w dzień urodzin Hitlera, często ze strachu… to na kościele w Płokach takie flagi nigdy nie zawisły! A potem po wojnie również nie poszedł na współpracę z władzami PRLu, lecz zapraszał całą okolicę na uroczyste odpusty, co przypłacił własnym życiem – rozstrzelany w nocy w plebańskim lesie… - dziś błogosławiony!
Kochani,
też trzeba nam wielkiej czujności i umiejętności rozpoznawania znaków czasu, aby ocalić to co Boże i cenne.
Mówi się często, że „czasy się zmieniły” – to sformułowanie jest już często aż nudnym sloganem… Tak – czasy się zmieniły, dalej się zmieniają i będą się zmieniać – ale zadaniem nas chrześcijan jest rozpoznanie znaków tych czasów! Nie rezygnacja z tego, co dla nas ważne i święte, ale troska o to, by w tych innych niż wcześniej czasach odnaleźć się ze swoją chrześcijańską tożsamością. By się nie rozpłynąć w wygodnictwie i materializmie, gdzie w miejscu Boga tak często stawiany jest pieniądz. By zachować kręgosłup wiary w świecie często funkcjonującym bez żadnych zasad.
Mnie ten dzisiejszy świat kojarzy się często z jarmarkiem – będąc w liceum praktycznie co tydzień chodziliśmy z kolegami w czwartki na jarmark w Nowym Targu. Autobus przyjeżdżał do „miasta” przed 7.00, więc do lekcji szkolnych było trochę czasu, czasem jeszcze było na drugą godzinę – to jeszcze więcej. Więc szliśmy pochodzić na jarmark. Był on wtedy jeszcze gdzie indziej niż teraz, zaraz pod rynkiem się zaczynał i im dalej na wschód w stronę rzeki tym ciaśniej. Starannie poukładane stragany i ścisk; wszędzie pełno biegających i przepychających się ludzi. Ale na ten jarmark chodziliśmy też czasem po lekcjach, bo można było nieraz dużo taniej coś kupić niż z rana... Lecz o 13.00, czy 14.00 ten sam jarmark wyglądał już zupełnie inaczej; większość handlarzy już wyjechała, ludzie też się porozchodzili, a na ulicach i w miejscu straganów, czy wcześniej zaparkowanych aut walały się sterty śmieci, papierów, folii, pudeł, kartonów, niesprzedanych resztek i wiele przeróżnego dziadostwa – przeogromny bałagan. Dobrze że ludzie tak komórek z aparatami nie mieli i internetu nie było, bo takie fora typu: „nasze sprawy Pcim” to pękały by w szwach… Dziś to już na szczęście zupełnie inaczej wygląda.
Ale po co to wszystko mówię?
Bo to nasze życie też wygląda czasem jak jarmark. Powierzchownie tak wszystko też pięknie, cudownie… Chcielibyśmy mieć wszystko równiutko poukładane jak ten towar z najlepszej strony wyeksponowany na kramach, tak się chcemy pokazać innym, zwłaszcza tym bardziej obcym, bo ci bliscy często więcej wiedzą…
Natomiast, jeśli się popatrzy dalej i głębiej, to też mamy w tym życiu wiele bałaganu, niezałatwionych tak jak trzeba wiele spraw… z ludźmi, a może i z Bogiem… zamiast pokoju w sercu, towarzyszy wielki niepokój duszy, może aż czasem po nocach spać nie pozwala… biegamy, gonimy, a i tak nam to życie w wielu aspektach „przez palce ucieka”…
Dlatego dzisiaj nam wszystkim tak bardzo potrzeba by się pomimo wszystko zatrzymać, by na nowo zauważyć Boga, bo może się trochę, lub nawet więcej niż trochę nam zatracił w tym życiowym bałaganie i zadać pytanie: „Dokąd zmierzam?” – czy na horyzoncie mojego życia na pewno jest On – nasz Stwórca i Pan, czy może te inne „przydasie” i szpargały nam Go już całkiem zasłoniły… To zatrzymanie się jest konieczne i potrzebne, aby za 2 i pół tygodnia, gdy przyjdzie Wigilia i Święta znów umieć „rozpoznać znaki czasu”, czyli nie skupić się tylko na tej eksponowanej reklamowanej kolorowej otoczce, ale spotkać się rzeczywiście z Tym, który owej niezwykłej nocy w betlejemskiej stajni przyszedł na świat w ludzkim ciele – Bożego Syna Jezusa Chrystusa.
Niechaj święci i błogosławieni Kościoła, którzy nam już niejako przetarli drogę do Boga, zwłaszcza św. Rita i Jan Paweł II, przed których wizerunkami tak często się tu modlicie, a nade wszystko św. Mikołaj – główny patron tejże wspólnoty wypraszają w tej codziennej wędrówce każdemu i każdej z was obfitość łask, pomagają w trudnej codzienności „rozpoznawać znaki czasu”, aby te nasze różne życiowe drogi prowadziły nas wspólnie do tego samego celu, gdzie będziemy mogli spotkać naszego Pana i Stwórcę ! Amen.








