„Cud”
Chcę dotknąć twej szaty
Przyjąć za Ciebie srogie baty
By uzdrowienia przyszedł czas
Bo nie ulęknę się idąc nawet przez las
Taki mały gest
Ale mocna wiara potrzebna jest
By stał się cud
I by na świecie zniknął głód
By niebiańska uczta trwała wiecznie
Bo przecież w twoich ramionach czujemy się bezpiecznie
Ziarnko gorczycy posiałeś w mym sercu
Żebym pielęgnowała je w mym skarbcu
Aby wyrosło duże i godne podziwu
Bym mogła je oddać twojemu żniwu
Byle by je kruk czarny nie wydziobał
Od tego mnie dobry Boże zachowaj
