środa, 16 wrzesień 2026, 21:51

Po zakończeniu Światowych Dni Młodzieży i pożegnaniu się z naszymi rodzinami w Rio udaliśmy się autokarem wzdłuż wybrzeża na południe by nieco odpocząć po pięknym, ale jednak męczącym tygodniu. Po czterogodzinnej podróży dotarliśmy do malowniczego miasteczka Paraty.

Paraty to miasto, gdzie czas się zatrzymał jakieś 200 lat temu. Kolonialne miasteczko liczące gdzieś 25 tys. mieszkańców, z uliczkami wyłożonymi kamieniem przetrwało tak do dzisiaj. Na kamienne uliczki podczas przypływu - podobnie jak przed laty wpływa woda, by przy odpływie zabrać ze sobą wszystko, co niepotrzebne do głębi oceanu.

Dla nas najbardziej miłym zaskoczeniem był nasz hotel, w którym zostaliśmy zakwaterowani.

Warto go polecić wszystkim udającym się do tego miasteczka - zobacz stronę hotelu. Zamieszkaliśmy w cudownym ogrodzie w 2-3 osobowych domkach wśród palm i bujnej kwitnącej w różnych kolorach roślinności, w której buszowały małpy wcale nie unikając turystów, latały kolorowe papugi i inne ptactwo.

W tej przepięknej scenerii ogrodu rajskiego mogliśmy 2 razy sprawować Eucharystię wraz z grupą z Białegostoku, którzy nam towarzyszyli w tym etapie naszej wyprawy. Modliliśmy się więc wspólnie z naszym brazylijskim przewodnikiem - panem Chaia, ku wielkiej radości gospodarzy, którzy sami przygotowali ołtarz nakryty obrusem i przynieśli kwiaty.

Korzystając z pięknej słonecznej pogody udaliśmy się także na plażę, by nieco odpocząć, popływać w morzu i na kajakach, oglądając panoramę miasta, zatoki i pobliskie wyspy tropikalne.

Paraty - fotoreportaże:

na mieście:

 

 

w ogrodach hotelowych:

 

 

Msza św. w plenerze:

 

 

Odpoczynek na plaży: