,,Każdy wschód słońca Ciebie zapowiada, nie pozwól nam przespać poranka..."
I zdecydowanie tak jak brzmią słowa tej piosenki tak tego dnia było w rzeczywistości.
Wyjazd o 4.15 z hotelu w Douz zwiastuje tylko jedno - jedziemy powitać kolejny, już piąty dzień naszej tunezyjskiej przygody. Na początku dotarliśmy nad jezioro Chott el-Jérid (Wielki Szott) - wielki akwen jeziora słonego. Na miejscu po kilku minutach zostaliśmy powitani przez przepiękny widok wschodzącego słońca, które wyłoniło się zza rozciągających się gór Atlas. Mogliśmy też zabrać z sobą część jeziora, a mianowicie niewielki kawałek soli.
Na wzór bohaterki dzisiejszej Ewangelii Marii Magdaleny, która udała się do ogrodu by spotkać zmartwychwstałego Pana, tak również i my udaliśmy się do naszego ogrodu by spotkać Pana Jezusa obecnego w Eucharystii. Następnie wsiedliśmy do jeepów aby udać się na wycieczkę po pustyni, gdzie zobaczyliśmy miejsce w którym kręcono sceny do filmu Star Wars czy tez przejeżdżaliśmy legendarnym odcinkiem rajdu Paryż-Dakar. Następnie dotarliśmy do oazy Chebika, gdzie mogliśmy się lekko ochłodzić pod wodospadem. Zielone palmy idealnie wkomponowały się w górzysty teren tego miejsca tworząc malowniczy krajobraz.
Miastem, do którego dotarliśmy w dalszej części naszej podróży to Al-Matlawi - miasto słynące z kopalni fosforytów. Tutaj mieliśmy czas na obiad. Po posiłku i przejechaniu 160km dotarliśmy do Jelmy, gdzie wypiliśmy pyszną kawę i dalej ruszyliśmy w dalszą drogę. Ostatnim etapem naszej wycieczki było miasto Kairouan, gdzie mogliśmy zobaczyć najsłynniejszy i najstarszy meczet w Tunezji Sidi Ukby a także muzułmański cmentarz. Był też czas na zakup pamiątek, ale również skosztowanie lokalnych produktów; harrisy czy dżemów z opuncji. Wszyscy szczęśliwi i radośni wyruszyliśmy w drogę powrotną do Sousse.
/Justyna




































