ŚWIATOWE DNI MŁODZIEŻY

Slide 1

Nasze inicjatywy

Chata na Zagrodach

Strefa publiczna

W październiku spotkania także w piątek o godz. 19.00.

ZAPRASZAMY!!!

 

Czuwajcie i nie bójcie się!

Opublikowano: wtorek, 13, sierpień 2019 13:48

Kazanie księdza Proboszcza Lucjana Pezdy w 19 Niedzielę Zwykłą 2019.

„Czuwajcie i bądźcie gotowi,
bo o godzinie, której się nie domyślacie,
Syn Człowieczy przyjdzie”

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

Cała trudność w zrozumieniu tego tekstu świętego Łukasza, którego przed chwilą wysłuchaliśmy, a z nim całej Ewangelii polega na tym, iż nie dostrzegamy, że krzesło i szczególna postawa Pana zarezerwowana jest dla tych, których On zastanie czuwających, gdy nadejdzie – to jest nagroda za wierność. Teraz jest służba; aktywna, rozumna, angażująca całego człowieka. Precyzuje to obraz sługi przepasanego. Sługa przepasany gotowy jest do drogi, gotowy jest do pracy, gotowy jest do walki i obrony.

Wsłuchując się uważnie w tekst Ewangelii zauważamy, że nie chodzi tylko o to, żeby Panu otworzyć, ale też o to, żeby miał do czego wrócić, aby złodziej nie rozkradł majątku. Dlatego też Pan Jezus mówi z wyrzutem w Ewangelii: „Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” Strzec przed złodziejem; to nie tylko przed tym, który kradnie dobra materialne, trzeba także strzec przed tym złodziejem, który nas może narazić na utratę zbawienia. Wielu z nas dzisiaj okazuje się być gospodarzem, który udaje, że włamywacza nie widzi.

Kochani, gdy byłem chłopcem kilku i kilkunastoletnim; słowo „rozwód” budziło przerażenie u wszystkich rodziców i u wszystkich małżonków. Słowo „rozwód” wiązało się z katastrofą i straszliwym nieszczęściem. Matki i ojcowie modlili się każdego dnia, aby to nie dotyczyło ich samych, ich dzieci i wnuków. Jeszcze nie tak dawno słowo „czystość” oznaczało wielką godność i wielką wartość, a welon przy ołtarzu w czasie ślubu znaczył jedno: dziewictwo. Jeszcze nie tak dawno dla każdego z nas „małżeństwo” – oznaczało jeden, jedyny i niepowtarzalny związek mężczyzny i kobiety. Ale przez lata pozwoliliśmy włamywaczowi zabrać co najcenniejsze. Dziś już nikogo nie razi słowo „rozwód”, dziś już nikogo nie niepokoi powtórny związek. Dziś już słowo „czystość” nawet u ludzi wierzących staje się przedmiotem żartów, kawałów i kpin. Dziś już małżeństwo, to nie tylko mężczyzna i kobieta, ale to dwóch mężczyzn, dwie kobiety, nie wiadomo kto i nie wiadomo z kim. A przecież Pan Jezus powiedział: Opuści człowiek – mężczyzna i kobieta, matkę i ojca i złączą się i będą oboje jednym ciałem. To Pan Jezus powiedział i przypomina w każdy dzień kiedy tu jest ślub i w każdym kościele: „Co Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela”. To Pan Jezus powiedział: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. To Pan Jezus powiedział: „Opuści człowiek ojca i matkę” i połączy się ten człowiek-mężczyzna z człowiekiem-kobietą, i będą w świecie obrazem miłującego i stwarzającego Boga.

Niedawno na zmiance wyraziłem swoje zaniepokojenie; kilka miesięcy temu odbyły się w Pcimiu warsztaty plastyczne dla dzieci w wyniku których powstało kilka murali – nic złego. Ale do współpracy w tych warsztatach zaproszono fundację, która – owszem, czyni wiele dobrego, ale równocześnie popiera i propaguje Strajk Kobiet domagający się prawa do zabijania nienarodzonych dzieci. Fundację, która jest przeciwna przyznaniu płodowi statusu dziecka, gdyż będzie ono stało w sprzeczności z prawem kobiet do przerywania ciąży. A przecież to Bóg mówi: nie zabijaj! A przecież każdej niedzieli wyznając wiarę mówimy: „za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy i stał się człowiekiem”. Kiedy? Jak każdy człowiek – w momencie poczęcia. Dwa razy do roku; w Zwiastowanie i w Boże Narodzenie te słowa wypowiadamy na kolanach!  Jest to fundacja, która od dawna - nie jak mi próbowano wmówić: „sporadyczny epizod” – wspiera to, co nasz biskup nazwał tęczową zarazą. A o czym papież Franciszek, kontynuując naukę poprzedników pisze tak: „Jest to działanie ojca kłamstwa, który pragnie oszukać i zmącić umysły dzieci Bożych. W tych działaniach musimy dostrzec zazdrość diabła, przez którego grzech wszedł na świat i który pragnie zniszczyć obraz Boga w człowieku; w mężczyźnie i w kobiecie stworzonych przez Boga, którym zostało polecone, aby wzrastali i rozmnażali się” – to jest fragment listu pasterskiego papieża Franciszka – jeszcze jako kardynała z 2010 roku (list ten skierował do swoich wiernych, kiedy Argentyna miała głosować nad projektem ustawy o związkach jednopłciowych). Słyszę: „tyle dobrego robią”, ale w Kościele nie ma reguły, że się dwom panom służy! Bo albo jednego będzie miłował a drugim wzgardzi, albo odwrotnie. To nie jest reguła Kościoła i człowieka wierzącego: „Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek”. Kiedy powiedziałem, że łyżką dziegciu można zniszczyć beczkę miodu, usłyszałem: „ale w Kościele jest pedofilia…” Jest i była, jest to zjawisko i wszyscyśmy nad tym boleli, słuchaliśmy listu, ale ona jest nie tylko w Kościele. Natomiast w Kościele jest jedno: my jesteśmy sami w sobie grzesznikami, ja i każdy z nas. Wszyscy się borykamy z naszymi wadami i trudnościami – konfesjonały mogłyby o tym opowiadać. Ale w Kościele jest Bóg; w Słowie, w świętych sakramentach, w Najświętszej Eucharystii. Jezus, który powiedział: „Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem, nikt nie przychodzi do ojca inaczej, niż tylko przeze Mnie” – Kiedy zapytałem; patrzycie w sposób nadprzyrodzony na codzienność? Usłyszałem: „Jakże tak można?”. A przecież Pan Jezus mówi: „Czuwajcie”. Nie daje chwili wytchnienia, bo godzinę powrotu wybiera On sam. Święty Paweł mówi: „Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozory zła”.

Moi Drodzy, żeby było jasne: ludzie, którzy wyznają tę ideologię, są naszymi braćmi i siostrami – powtarzam: braćmi i siostrami, których też Bóg stworzył i których do zbawienia chce doprowadzić. Ale ich przekonania i ideologia, którą próbują nam narzucić jest dziełem diabła – ojca kłamstwa! Dlatego dla mnie ta grafika między Pcimiem a Stróżą, zawsze będzie przypominała koguta zdrady, tej zdrady Piotrowej – najboleśniejszej, bo dokonanej przez umiłowanego ucznia. Dlatego też pytam; Owce, które kąsają i nie słuchają swojego pasterza, lecz stają po stronie wilka, czy należą do owczarni? Poprosiłem w poprzednią sobotę, abyście się modlili razem z Różami różańcowymi w intencji naszego biskupa. Poprosiłem, abyście się modlili o to, aby ta tęczowa zaraza nie zaraziła serca waszych dzieci, wnuków, ludzi młodych. Wielu z was to rozjuszyło! Chcę tylko zapytać: czy katolik, który nie słucha swojego biskupa, nie słucha papieża, należy jeszcze do Kościoła? Wielu z was pragnie Ewangelii rozmiękczonej; jak poduszka, jak plastelina, żeby ugnieść coś na własną modłę. Czytajcie Pismo Święte! Paweł Apostoł pisze: „Gdybym ja, kto inny, nawet anioł z nieba, głosił wam ewangelię inną od tej, niech będzie przeklęty!”

Kochani, proszę was; w tych warsztatach uczestniczyły niewinne dzieci, posłali ich niczego nieświadomi rodzice. Proszę was i błagam, abyście im nie przypięli jakiejkolwiek łatki. Zapewniono mnie też, że tym dzieciom nie stała się krzywda. Ale was proszę też z całego serca: UWAŻAJCIE! Uważajcie komu i w jakim celu powierzacie swoje dzieci.
Czuwajcie – mówi do nas Pan Jezus. Zadajemy pytanie skąd wziąć siły, zwłaszcza w tym świecie, gdzie nawet księża plotą - słyszeliśmy cały tydzień na portalach i w telewizji – kiedy głoszą diabelską naukę, stając przeciwko swojemu biskupowi, stając przeciwko papieżowi. Zadajemy więc pytanie; skąd bierze się siła, aby być stale przygotowanym i czuwać? Papież Benedykt XVI mówi: „Z głębokiego zjednoczenia z Chrystusem”, ponieważ ta siłą nie jest rezultatem wysiłku człowieka, bo my jesteśmy słabi, ale jest rzetelną odpowiedzią na inicjatywę Boga. Czuwajcie – jest darem Jego łaski, która uzdalnia człowieka, by był czuwającym i gotowym.

Kochani; nie zostałem księdzem po to, aby urządzać diabłu wesele. Ale po to, by pokonując własne słabości iść z wami do zbawienia. Mówię: własne słabości, bo wyobraźcie sobie, że od 35 lat co dwa tygodnie się spowiadam, bo jestem świadomy swoich nerwów, gwałtowności, świadomy tego, że mi się czasem nic nie chce, mam już dość wszystkiego… Jestem świadomy tego, że się nade mną nie pali aureola, że się nie nadaję na święty obrazek. Ale jestem z wami po to, abyśmy razem szli do zbawienia. Każdego dnia się za was modlę, w każdą niedzielę, czy tu jestem, czy gdziekolwiek, odprawiam Mszę św. o wasze zbawienie. Każdego dnia błogosławię każdy dom i każdą osobę, żeby wam się nie stała krzywda. Proszę Boga, aby zło nie odmieniło waszej duszy. Żebyśmy w godzinie śmierci mogli usłyszeć: „Sługo dobry i wierny wejdź do radości swojego Pana”. Modlę się, żeby nikt z nas nie nosił na czole przez wieczność słowa: „Przeklęty”.

Zadajemy sobie czasem pytanie; jak to było, że w trudnych czasach wojny czy komunizmu nasi rodzice i dziadkowie dochowali wierności Bogu? Jak to się stało w czasach, kiedy często żołądki były puste, kiedy domy były straszliwie ubogie? Stało się tak dlatego, że bogate i przeniknięte Ewangelią było serce! W nim było bogactwo. Ani mama, ani babka nie wstawała rano narzekając, czy klnąc na wszystkich. Nie włączała serialu i nie uciekała w iluzoryczny świat, tylko zaczynała swoje życie codzienne słowami: „Zacznijcie wargi nasze chwalić Pannę świętą, zacznijcie opowiadać cześć Jej niepojętą…” i ta cześć dla Maryi była we wszystkim; w ścieleniu łóżka, w pójściu do krowy, w przygotowywaniu śniadania, praniu, sprzątaniu, zmywaniu… aż tak do wieczora. I znów na noc z różańcem – to było bogactwo i to jest też nasze bogactwo.

Kochani, można się dziś przerazić, można się bać, ale bać i wzbudzić w siebie strach, to jest działanie diabelskie. Dlatego też Pan Jezus mówi nam dwa słowa ku wielkiej pociesze;
Pierwsze: „Nie bój się mała trzódko” i drugie: „Czuwajcie”. Amen.